
Trochę o cośtam cośtam
Bardzo podoba mi się koncepcja różnorakich form oświetlenia. Koncepcja lampionów od zawsze mi się podobała. Lubię je robić i żaden, które zrobiłem nie spełnia moich oczekiwań. Właściwie to żadna wykonana przeze mnie praca nie spełnia moich oczekiwań. To pewnie skutek moich zaburzeń, z których najbardziej dokuczliwe ostatnio jest ADHD. Moco daje mi popalić (i mojemu otoczeniu również) i niesie ze sobą szereg rozmaitych konsekwencji. O tym może kiedyś coś napiszę. Wracając do oświetlenia, to mnóstwo ludzi robi świetne lampiony i lampy, które podobają mi się, ale których sam bym nie zrobił i nie zrobie. Nie zrobie ich dlatego, że będzie to odtwórcze, bo nie mam takich materiałów albo narzędzi, albo dlatego że sam proces nie jest dla mnie interesujący. Niemniej jest mnóstwo lampionów i lampek, które robią inni ludzie i które bardzo mi się podobają.
(*)

(*)
Cośtam cośtam, to mógłby być jakich „interesujący” tytuł nawiązujący do „vintage” albo „retro” albo „pasji” czy innego dziadostwa, które przewija się w sieci i „łapie za serce” zarówno algorytm, jak i ludzi, którym ten algorytm podrzuca różnorakie treści. Ponieważ o ADHD dowiedziałem się niedawno, a mam już swoje lata i przez bardzo krótki czas byłem przekonany, że wiem o sobie wszystko lub prawie wszytko, to zacząłem na nowo analizować siebie, aby odróżnić, kiedy decyzje podejmuje za mnie zaburzenie, a kiedy robię to sam. Z przykrością dochodzę do wniosku, że ADHD w bardzo wielu przypadkach istotnie wpływa na mój sposób postrzegania świata, moje możliwości, reakcje czy rzeczy, które robię lub których nie robię. Dotarło do mnie, że w ostatnich latach kierowało mną nieuświadomione zaburzenie i dlatego tak wiele wpisów na tej stronie wygląda właśnie jak cośtam cośtam. Są bez wyrazu i nie lubię ich. Traktuję to teraz, jako doświadczenie, które doprowadziło mnie właśnie w to miejsce, w którym teraz jestem.
Niech już zostanie to cośtam cośtam bez zmian, bo to część mojej opowieści. Cośtam cośtam przeorały już algorytmy różnorakich aplikacji i wypluły to, jako twór zbędny, nikomu niepotrzebny, powtarzalny i gówno warty. I dobrze. Dla mnie to lekcja, że bylejakość, powtarzalność i próby dopasowania się do otoczenia nie dają nic, oprócz wypalenia i zniechęcenia.
Co na dzisiaj ?
Dzisiaj opowiem Wam o lampionie widocznym na zdjęciach. Lampion jest wykonany z szeregu elementów, które w efekcie stały się lampionem. W środku jest mniejszy standardowy lampion, który tak długo przerzucałem z miejsca na miejsce, że już mnie wkurwiał i miałem go wyrzucić. Przypadkiem miałem drugi lampion, który na początku mi się podobał, ale z biegiem czasu mi obrzydł i nikt nie chciał go kupić. Swoją drogą słusznie, że nikt nie kupił, bo pełno tego badziewia i kto tylko ma sprawne ręce i troche chęci, to skleci takie gówno w godzinę. Tak więc obrzydł mi ten lampion i w związku z tym zacząłem je przerabiać. Zarówno jeden lampion, jak i drugi nijak nie dawały się przerobić w akceptowalny dla mnie sposób.
(*)

(*)
Kopałem wśród swojego bałaganu i okazało się, że mam jakieś zawiasy, które zostały z innego projektu, a po tym jak zrobiłem klatke dla królika (dwupoziomowa) zostało mi trochę siatki z nierdzewki. Przyszło mi więc do głowy, że może jeden lampion wsadze w drugi i zobaczę co wyjdzie. Przy pomocy młotka i sporej dozy brzydkich słów, wklepałem mniejszy lampion w większy i później już poleciało.
Po dorobieniu ścianek i drzwiczek przyszedł czas na zamek, którego oczywiście nie miałem. Zawsze mi czegoś brakuje i wtedy nerwy mnie biorą. Czasami wk…ny wychodzę i zostawiam taką pracę do czasu aż mnie znowu zacznie denerwować, a czasami tak długo szukam rozwiązania aż wreszcie coś mi spasuje. Zdarza się tak niezwykle często. Z reguły działam w świecie ustawicznych braków: braku czasu, braku materiałów, braku narzędzi, braku odpowiedniej pogody itd. Te braki są zarówno moim przekleństwem, jak niezwykła siłą napędową. Uważam, że gdyby nie rozmaite braki, to nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz.
Lampion ze zdjęć
Na zdjęciach widzicie efekt końcowy tych zmagań. Ścianki wykończone nierdzewką, a całość zabezpieczona lakierem bezbarwnym do parkietów. Drewno różne. Szczerze mówiąc do tej pory mam spore problemy z rozpoznawaniem drewna. Przyjąłem zasadę, że to musi być najlepsze drewno z możliwych, bo przecież innego i tak nie miałem. Najlepsze jest zatem to drewno, które aktualnie posiadam. 🙂
Lampion ma wymiary: szerokość ok. 19 cm; wysokość ok. 37 cm, a głębokość ok. 19 cm.
(*)

(*)
Czy da się to zrobić ponownie ?
Takiego samego nie zrobię, bo nie umiem, bo nie mam takiego drewna, bo nie mam tamtego nastroju, bo nie będzie już takiej pogody i tym podobne. Mogę spróbować zrobić podobny. Moje doświadczenia dowodzą jednak, że kiedy zacznę robić podobny, to raczej „popłynę” w innym kierunku niż zaplanowany. Tak działa moja głowa. I cieszę się z tego, bo to fajne jest, chociaż wypala mnie do cna.
Napisz w komentarzu co o tym myślisz ?
Możesz też znaleźć nas na FB, insta lub napisać na agclassic@wp.pl.
Tutaj znajdziesz inne rzeczy
(*) Archiwa drewniane lampiony • Zderzenia i zdarzenia
